28 marca 2026

Oswoić śmierć — ku pełni życia

Zdarza Ci się czasem zatrzymać i pomyśleć o śmierci?

Nie jako o czymś odległym, abstrakcyjnym — ale realnym. Takim, które może wydarzyć się w każdej chwili.

To trudny temat. Nic dziwnego, że często go unikamy.

A jednak w myśli o śmierci kryje się coś, co może nas do życia… przybliżyć.

 

Miałem ostatnio sen, który zostawił mnie z bardzo silnym doświadczeniem. Był niezwykle realistyczny.

Pojawiła się w nim postać przypominająca samuraja — jakby symboliczny „anioł śmierci”. Wiedziałem, że przyszedł po mnie.

 

Poczułem lęk.

Nie tylko przed samą śmiercią, ale przed tym, co zostawię. Przed niedokończonym życiem. Przed tym, co stanie się z bliskimi.

 

A potem wydarzyło się coś nieoczekiwanego.

Zamiast mnie zabić — przeciął więzy, które krępowały moje ręce.

I w tym momencie poczułem, jakby przecięte zostały również moje wewnętrzne napięcia: lęki, zamartwianie się, ciężar codziennych myśli.

Jakby ktoś powiedział: wracaj i żyj — ale bez tych pęt.

 

Obudziłem się z poczuciem lekkości.

I z pytaniem: co tak naprawdę mnie wiąże na co dzień?

Bo przecież nic zewnętrznie się nie zmieniło.

Zmieniła się tylko moja percepcja.

To, jak widzę życie.

 

W pracy terapeutycznej często spotykam się z tematem śmierci — w żałobie, w lęku, w oporze przed przemijaniem.

I widzę też coś jeszcze.

Świadomość śmierci może być źródłem lęku… ale może być też źródłem wolności.

Bo jeśli coś jest nieuniknione — może warto przestać odkładać życie na później.

Może warto trochę mniej się martwić tym, na co nie mamy wpływu.

Może warto bardziej być.

Z sobą. Z drugim człowiekiem. W tej chwili.

Bo kiedy, jeśli nie teraz?

 

Czesław Polakowski